środa, 24 lutego 2016

Pachnąca szafa - gruszka i czekolada

Witam!

Dzisiejszy wpis także będzie dotyczył zapachu ale tym razem perfum dla domu. Uwielbiam jak w moim domu pięknie pachnie, szczególnie w łazienkach i pokoju dziennym. Testowałam już wiele odświeżaczy powietrza, jedne okazały się niesamowite a inne to buble. Będę starała się w najbliższym czasie podać więcej szczegółów na ten temat.

Ten post będzie dotyczył jednego z moich najbardziej ulubionych odświeżaczy w formie zapachowych patyczków. Pachnąca szafa- o zapachu gruszki z czekoladą. 
Szklana butelka odświeżacza zawiera 50 ml produktu, 5 patyczków rattanowych i 5 filcowych kolorowych ozdób. 



Zapach jest kompozycją nietypowego połączenia, gruszka- owocowa, orzeźwiająca i czekolada - słodka, apetyczna. Całość niezwykle aromatyczna, lekka, przyjemna. 
Idealne się wpasuje w każde gusta zapachowe, nie będzie męczący, uciążliwy dla otoczenia. Zapach ciepły, subtelny i otulający chyba za sprawą tej czekolady ale jednocześnie świeży. Zbiera w moim domu bardzo wiele komplementów. 
Aromat utrzymuje się nawet do 5 tygodni. Odświeżacz w pierwszym tygodniu po otwarciu pachnie bardzo intensywnie, patyczki są mocno nasączone. Później zapach slabie ale dalej jest dobrze wyczuwalny. 





Do pudelka dołączone były filcowe ozdoby, na zdjęciu ich jednak nie ma bo nigdy tego nie nakładam gdyż wydają mi się tandetne. Córka zawsze zabiera je do zabawy :)



W tej kolekcji odświeżaczy mamy jeszcze dwa równie udane zapachy. Mandarynka z bazylią (piękny, świeży zapach) oraz jaśmin i drzewo sandałowe, chyba to właśnie tez zapach jest moim nr 1 (ciepły, bardzo słodki w sam raz na zimowe dni). 

Odświeżacze bardzo często są dostępne w Drogerii Natura za ok 12 zł. 
 
 Polecam! 







wtorek, 23 lutego 2016

Bella Far Away od Avon

Od zawsze kocham perfumy. Kiedyś będąc jeszcze małolatą budżet nie pozwalał mi cieszyć się wieloma flakonami na półce. Miałam 2-3 flaszeczki i to mi musiało wystarczyć. Teraz to chyba nadrabiam i moja "kolekcja" się rozrasta. Kocham wiele zapachów z różnych półek cenowych jednak na wiele z nich niestety nadal nie mogę sobie pozwolić. Ale nie od razu Rzym zbudowano.

Dzisiaj chciałabym przedstawić zapach z Avonu, wydany w 2013 roku - Bella z linii zapachowej Far Away.
Perfumy u kazały się we wrześniowym katalogu ale zapach moim zdaniem typowo na ciepłe, słoneczne dni.
"Wybierz się w podróż pełną wyjątkowych doznań i poczuj się wolna jak nigdy dotąd" tak opisano w katalogu te perfumy. Kompozycja zapachowa nawiązywała do ciepłej, słonecznej Italii, pachnącej owocami i wonnymi kwiatami.


Butelka o owalnym kształcie ma pojemność 50 ml i jest to woda perfumowana. Koreczek w kształcie kulki, wykonany z solidnego plastiku w kolorze ecri. Flakonik jest przeuroczy, posiada piękna tiulową kokardkę doczepioną do atomizera. Wygląda to słodko i dziewczęco. Perfumy będą ozdobą każdej toaletki.

Nutę głowy stanowi klementynka; nutą serca jest magnolia; nutą bazy jest fasolka tonka.




Zapach jest bardzo aromatyczny, słodki i cytrusowy. Jak juz wcześniej wspomniałam idealny na wiosnę i lato. Nie będzie dusił otoczenia, drażnił. Jest delikatny, lekki i subtelny trochę jakby pudrowy, mydlany. Wyczuwam głównie owoce cytrusowe choć mam czasami wrażenie, ze obecna jest tez zielona herbata (choć nie mam jej w składzie). Po pewnym czasie czuć wyraźnie magnolię.
Jeśli lubicie owocowo-kwiatowe perfumy to Bella może Wam się spodobać. Zapach dla każdej kobiety, zarówno na co dzień jak i na wieczorne wyjścia w ciepłe dni. Trwałość perfum zadowalająca, ok 5-6 h.
Polecam!

poniedziałek, 22 lutego 2016

Mroczny zapach - Agent Provocateur L´Agent

Hello!

Zacznę od tego, że post ten to mój absolutny debiut. Od kilku lat podczytuje różne blogi, mam tez swoje ulubione. Jako wielka fanka kosmetyków i wszelkiego rodzaju produktów "urodowych", które umilają kobiecie życie postanowiłam podzielić się z swoimi opiniami na ich temat.

Pierwszy post na blogu będzie dotyczył mojego ostatniego nabytku zapachowego- perfum Agent Provocateur L' Agent
Zapach ten kupiłam zupełnie przypadkiem, w ciemno. Znając swój gust zapachowy, czytając wiele pozytywnych opinii byłam niemal pewna, ze zapach mi się spodoba.Niska cena w mojej ulubionej perfumerii internetowej spowodowała, ze skusiłam się na zakup. 


"Agent Provocateur to kontrowersyjna brytyjska marka, która skupia się przede wszystkim na sprzedaży bielizny.
Oprócz bielizny zaczęły pokazywać się na rynku również książki, perfumy i biżuteria tej marki. Pierwsze perfumy pojawiły się w 2000 roku. Agent Provocateur to serie zapachów  prowokujących, przyciągających i uwalniających zmysły a także lekkie, delikatne wersje."


L'Agent to orientalno - kwiatowe perfumy dla kobiet. Perfumy zostały wydane w 2011 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Christian Provenzano.

Nutami głowy są ylang-ylang, dzięgiel, różowy pieprz, dzięgiel i drzewo różane; nutami serca są osmantus, jaśmin, geranium, tuberoza i róża majowa; nutami bazy są piżmo, francuskie labdanum, drzewo sandałowe, paczula, ambra, kadzidło i mirra. 



Jestem posiadaczką testera o pojemności 50 ml. Butelka ładna, masywna o pięknym kolorze perłowego różu, dól butelki w kolorze szarym. Jak już napisała jedna z blogerek, kształtem przypomina nieodbezpieczony granat. Perfumy nie mają korka, tylko zabezpieczenie w postaci zawieszki z czarnej skóry. 





Jeśli chodzi zaś o sam zapach to niestety mam mieszane uczucia. Nie do końca są to moje "klimaty". Po pierwszym użyciu zapach mnie odrzucił. Pomyślałam, "a fuj co to za babciny zapach". Dokładnie tak, skojarzył mi się z moją babcią, musiała mieć swego czasu jakiś odpowiednik tych perfum, bo pamiętam, ze zapach był wszędzie, wręcz przytłaczał. Tak samo odebrali go moi najbliżsi, wykrzywiając nos. 

Perfumy są mocne, ciężkie. Czuć w nich dymne kadzidło, mirrę. Kwiaty odchodzą gdzieś na dalszy plan (głownie róża i jaśmin), wyczuwane są dopiero po kilku godzinach od aplikacji. Początek intensywny,ostry, słodki i nie co gorzki. I określenie, które według mnie świetnie tu pasuje to- duszny. Trzeba używać z umiarem bo możne przyprawić o ból głowy zarówno posiadaczkę tych perfum jak i otoczenie. Po kilku godzinach zapach łagodnieje, jest już znacznie słodszy, delikatniejszy - i to podoba mi się w nim najbardziej.
Zapach niesamowicie trwały, wyczuwalny na skórze jeszcze na drugi dzień a na ubraniach do następnego prania. 
 
Perfumy przypisałabym raczej do kobiet dojrzałych, i na sezon jesienno-zimowy. A jeśli ciepłą porą roku to tylko na wieczór i to w minimalnych ilościach. Absolutnie nie pasuje do pastelowej sukienki w kwiaty lub sportowych butów. Kojarzy mi sie z kobietą świadomą swojego sexapilu, nieco wulgarną, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie- mroczną, demoniczną i uwodzicielską.


Zapach nie dla każdego. Nie do końca się polubiliśmy. Są dni, kiedy używanie ich sprawia mi radość, innego dnia mam od nich migrenę.